Bezszelestny sen Afrodyty
Dodane przez Robert Furs dnia 05.11.2017 20:03
W zapachu pępowiny nos i uszy
wypełnione są lustrzanymi kolczykami.
Znak tu nic nie znaczy. Wyjęte z folii rzęsy,
przydługie albo za krótkie, w okamgnieniu
zmieniają znaczenia. Postać z tatuażu
skosi własną skrytość. Przyj,
przyj, jęk Benjamina na sekundę pozbawia
złudzeń. Ból jest bólem, a przed jego
początkiem pamięć dziadka z niepokojem
odbija się od płaczącej niegdyś ściany.