Sonety jesienne
Dodane przez zygfryd_2 dnia 04.11.2017 21:57
Sonet I - Jesienna chrypka.

Parkowe drzewa wykrztuszą liście
w czerwono złotym jesiennym kaszlu
w gardle alei zadrapie czyjeś
zwijanie koron z brązowych sztalug

Ściśnie krtań pniaków szarość i pustka
nie zdradzą z lęku swego sekretu
gryps drobnych ziaren przechwyci ściółka
zieleń wyjawi w marcu lub kwietniu.

Słowotok wiatru przechyli szalę
rond kapeluszy na swoją stronę
rzuci klucz ptaków w odlegle kraje

Polecą w kulki lśniące kasztany
weź ich alibi w kieszenie, w dłonie
aby się spacer wydał... udany.

Sonet II - Przysposobienie jesieni

Ach, doprawdy jesień nie przebiera w środkach,
Aby zaprzepaścić wiosenne maniery.
Porywistych wiatrów mocny podmuch berserk
Zerwał okiennice, wietrząc... podstęp w oczach

Pobliskich jabłoni - jabłka biją czołem
Przed autorytetem robotników sadu.
Słodko załagodzą chłodne obyczaje,
Kulturalność kwiatów ochronią na potem.

W tej wielkiej sawannie cyklicznego trwania
Pantera jesieni w złotym maskowaniu
Dziki zwierz mijania, drapieżne znikanie.

Ale jest gdzieś w kącie przyrdzewiały kurek
Jakiś kran w ogrodzie niezbyt zakręcony
cieknie z niego wątek - już następnej wiosny!

Sonet III - Imprinting jesieni

Najbardziej zdumiewa brawura jesieni
gdy mroźne poranki przechodzą pojęcie
wełnianych szalików, a przeciąg spod progu
zimnymi pnączami rozrasta się w sieni.

W te dni oddawania wiosennej radości
szarego zbywania promieni słonecznych
(na pchlim targu szarug za drobne kasztany)
rozmyje deszcz maski, co wnet puszczą barwy

z grymasów jak włókien, oblicz krajobrazów.
A co się w tym wyda najbardziej dowcipne
ci wierni Służalcy nic nie rozumieją

z tej całej jesieni. Tyczą znane ścieżki
całkiem po omackU, robiąc to z pamięci -
liść po liściu. Amen. I tak poprzez wieki.