Dla Mamy...
Dodane przez me_myselfandI dnia 11.04.2017 19:46
Zakrzątane myśli wirują po świecie zagubionej nadziei, wciąż wprowadzając w istocie rzeczywistości niepewności odłamek. Ponieważ, dostrzegawszy horyzonty ubogie i puste, łudzi się głupota ludzka i karmi wciąż na nowo omamami, które choć tak nieprawdziwe, zaczarowane tęsknotą, stają się żywsze niż bicie własnego serca.
Niezrozumiały jest ten stan dla wielu, lecz mi tak bliski, bo walkę z nim jako "codzienność" przyoblec muszę.
I w codzienności tej uczę się, jak budować swą siłę na nowo, by pokonać trwogę tęsknoty,
tęsknoty za Tobą- Mamo...

Za ciepłem płynącym z metropolii twojego serca, za ciepłem, które nawet w najsurowszej zimie naszych przeżyć, roztopi zamarznięte łzy nieprzyjemnych wspomnień.

Za uśmiechem, który poprzeplatany z tak osobliwym grymasem złości na twej twarzy, poprawia nastrój nawet najponurszego indywiduum.

Za słowem twym delikatnym, ubranym czasem w żelaza blask, którego brzmienie przypomina o promieniu słońca, który choć czasem niewidzialny dla oczu, zawsze odczuwalny dla serca.

Za duszą tak bardzo mi drogą, że gdyby pewien niemądry szabrownik, skradłby mi ją potajemnie, choćbym w zaświatach szukać go miała, odnalazłabym, by przywrócić to, co czyni mnie tak bogatą.

Za całą Tobą, bo choć serce parzy od gorąca miłości wzajemnej, gorycz odległości, karmi codziennie wykreowanym obrazem szczęścia, w którym jesteśmy razem.

Gdyby ofiarowano mi magii diament, wyczarowałabym złoty ołówek, którym postaci twej zarys na kartce bym narysowała, ażeby każdego ranka móc Cię ożywić tak tylko dla mnie, choć na sekund kilka i poczuć serca twego swadę.

Tak bardzo mi Ciebie brak.
Kocham Cię - twoja na zawsze córka.