Po trzydziestu latach
Dodane przez Janusz dnia 21.03.2017 00:10
Odwiedziłem wreszcie Stare Kąty.
Z dzwonnicy farnego kościoła
dzwon jak dawniej przypomina o Bogu.
Ale to już inny dzwon
i ludzie w kościele jacyś dziwnie obcy.
Nie znalazłem nawet śladu stopni,
wykutych w murze klasztornego ogrodu.
Przedostawałem się po nich
do zakazanej, zielonomrocznej krainy,
pełnej malin i rajskich jabłek.
Nie ma już płotu, przez który
przerzucałem gałązki bzu dla Basi z VI b.
Lubiłem drażnić ją chmurką z dmuchawca.
Podobała mi się, ale ona wolała Maćka.
Rozbudowała się dawna rzeźnia.
Wszystko w niej nowe, tylko rzeźnik
ma jak zwykle zatroskaną twarz,
gdy patrzy w smutne, cielęce oczy.
Nie odwiedzę więcej Starych Kątów.