Czytałem starcom do snu
Dodane przez tomkos1234 dnia 10.03.2017 23:02
Czytałem starcom do snu. Przeglądali się
w moich oczach, jak w biblijnych strofach.

Martwe ciała bakterii i wirusów łuszczyły
się na skórze. Ropiejące rany eksplodowały

jak gejzery yellowstone. Ale wszystko było
w porządku. Cierpienie grało jak w zegarku.

Nakręcona szmaciana lalka ciągle klapie w dłoń.
Wdech, wydech. Jej mąż ken. Uderza w bębenki.

Czarny humor wyciągnięty z kolorowej gazety.
Chorzy i martwi pamiętają rytm swojej młodości.

Kiedy było się jeszcze dorosłym. Domorosłym.
Przestawianie zegarka nie stanowiło problemu.

Dzisiaj wskazówki są jak gilotyna. Tknij, a palec
wyląduje w próżni.