Kościany
Dodane przez Cad dnia 17.01.2017 23:07
Poznałem go po jego krokach,
Leniwie włóczących nogach,
Gdy przeszedł, muchy przestały latać,
Psy przestały szczekać,
Nawet kot uciekł na podwórze,
A tam wcześniej wyschły kałuże,
Zamarzło powietrze, dobiegł nas pisk,
To jego ogar wyszczerzył swój pysk.
Poznałem go po jego bezładnym spojrzeniu,
Gdy usiadł za barem i w niemym skinieniu
Zamówił dwa piwa, a w koło było już cicho,
Ktoś splunął trzy razy, ktoś krzyknął że licho,
A on beznamiętnie sączył swoje piwo,
I mimo że w jego dotyku zamarzało szkliwo
Opróżnił swój kufel, i rzucił przez ramię...
"Nie bójcie się, wiecie jakie noszę znamię,
Lecz dziś mnie tu nie ma, dziś biorę wolne..."
I tak czas znów zatoczył koło mozolnie,
I ludzie w pogoni dla swoich ideałów
Wrócili do codziennych rytuałów.
Mówili potem, że odszedł tajemnie,
A ludzie pozarzynali się wzajemnie,
Zapewne o kufel, lub stargane ego,
Lecz, głupi był ten, kto uwierzył
Że sama Śmierć bierze dzień wolnego.