Cygańska miłość
Dodane przez Janusz dnia 10.09.2016 09:08
Marika stawia tarota i mówi:
wielkie kłopoty, krótkie kochanie.
Potem układa poduszki
w brązowe i zielone liście.

Rozpina jedwabną bluzkę.
Gaśnie szklana kula,
a moja linia życia
przedłuża się do jej piersi.

W listopadzie powiedziała:
nie mogę tak dłużej,
karty przecież nie kłamią.

Usiadła w fotelu
i bawiła się gumką do włosów.
Jej źrenice stały się ciemne,
niczym dogasające iskry.

Przeczytałem ostatni wiersz,
napisany specjalnie dla niej.
Potem poszliśmy na przystanek,
uważając, żeby się nie potrącić.

Na pożegnanie wyszeptała:
pozwól mi wreszcie odejść
nie mogę sama dźwigać
tego wszystkiego,
karty naprawdę nie kłamią.


Pozwoliłem.

Nigdy jej więcej nie spotkałem.
Podobno odleciała z taborem
do cygańskiego nieba.