Rzecz o paradygmatach
Dodane przez Janusz dnia 25.08.2016 14:46
Jest poezja, co produkuje wiersze gładkie, bez usterki,
uderza wciąż w te same klawisze, w całkowitej zgodzie
z paradygmatem, w którym nie ma miejsca na brzydkie
kolory i zapachy, bóle, jęki, nienawiść, złorzeczenia
Ich bezzębne szkielety wypełnione są tym samym,
monotonnym krajobrazem wierzb wzdłuż leniwej rzeki,
nieopuszczającej koryta nawet w czasie obfitych opadów
i tylko szemrzącej lękliwie o tęsknocie za powodzią
A przecież wystarczy zmienić paradygmat i od razu
inny krajobraz - kamienie na tle gwiazd, dużo kamieni,
kamienie gorące, kamienie wystygłe, na popiół roztarte,
kamienie złote, kamienie blizny, kamienie duchy,
kamienie kresy, kamienie mogące znaczyć cokolwiek,
nawet jeśli uwłacza to dobrze wychowanym panienkom
Taka poezja nie lęgnie się w fotelu i nie rozkwita
pod krawatem, ona wymaga włożenia łachmanów,
bo tylko wtedy może wyzwolić się w niej siła i furia,
miażdżąca opakowane w prawdę zwodnicze kłamstwa