Zatracenie
Dodane przez Wierszopis dnia 24.08.2016 05:44
Kochanie, wciąż mnie uwierasz pod poszewką.

Ostatni romantycy krążą pomiędzy
kroplami deszczu, coraz chudsi
powoli zanikają w rozbryzgach.

Przeklinam ich przez balkon, na całe gardło,
a i tak nie przekrzykuję miasta
i jego oskarżycielsko wpatrzonych
w horyzont okien.

Czasami mrugają porozumiewawczo,
wtedy kładę się w parku, tuląc w ramionach
przestrzeń. Nie ma w niej potępienia,
chociaż nigdy nie wybacza.

Później śnię o innych miejscach,
gdzie zdjęcia wyglądają inaczej,
z pominięciem niewiary w twoich oczach.

Kochanie, zmieniłem pościel.
Bezskutecznie.