List do taty
Dodane przez Pierre Brans dnia 17.07.2016 11:29
Twoje szorstkie i od pracy poniszczone dłonie,
dotykały ongiś czule i łagodnie moje skronie.
W drogie garnitury się ubierać też nie chciałeś,
lecz w życiowych radach zawsze rację miałeś.
Twarz twa ukrywała co dzień troskę i tęsknotę.
Pracę swą kończyłeś zawsze późno i w sobotę.
Kpiarze i oszuści ciebie wokół ciągle otaczali,
ale zasad twoich i honoru złamać nie zdołali.
Skarby nie w kieszeni a w bezpiecznym niebie,
nie zważając na spiekotę, deszcze i na siebie,
pomnażałeś uczciwością i ciesielskim młotem,
nawet gdy dla ciebie się kończyło to kłpotem.
Zdrowie kruche drańsko laskę w dłoń wdusiło
i twe plany w jednej chwili w niwecz obróciło.
Potem wylew nagły zniszczył wszystko wokół,
bo paraliż cię do łóżka już na zawsze przykuł.
W końcu głos przyjaźnie wołający usłyszałeś,
aby z nami zostać siły i nadziei już nie miałeś,
z dumą powróciłeś w kąty odwiecznego domu,
czekasz na mnie, nic nie mówiąc tam nikomu.