Samice nieznanego gatunku
Dodane przez Wierszopis dnia 05.07.2016 14:27
Pierwszy znak; wyjście.

Uproszczony do czynności fizjologicznych
od siedmiu lat rysuję.
Krzywe na tłuczonym szkle.

W absolutnej ciemności liczę palce
u rąk. Wciąż od nowa,
pomijając kciuki. Uniesione w geście
zwycięstwa.

Nad oporną materią powiek.
Bezsen i na oścież otwarte okna,
za którymi nieustający szept natarczywych
kroków.

Nie milkną nawet w głowie,
mimo pewności milionów umarłych
gwiazd.

Ponadto wyuzdania warg,
czających się tuż pod krawędzią.
Uniwersum, czasu, parapetu.

Znak ostatni; wejście.