Na "Wesele" przyjdź chochole!
Dodane przez Marek Gajowniczek dnia 16.06.2016 15:01
Ten, kto pisze banialuki,
dla nagrody, nie dla dla sztuki,
może liczyć na laury,
choć jest twórcą popkultury.
Gdy za miskę soczewicy
kupił miejsce na prawicy,
będzie infekował państwo,
nową judeo-chrześcijańską
zbitką pojęć zawsze sprzecznych
z opowieści niedorzecznych
o swych starszych szwagrach w wierze.
Jest w tym sztuka? Nie uwierzę,
żeby była narodowa.
Pewna idea się chowa
o przywracanej wspólnocie,
lecz choćby orderów krocie
przyznawano za zasługi,
nie powstanie u nas drugi
film o "Ziemi obiecanej"
Judeo-Polonią zwanej!
Nie ma potrzeby się złościć.
Pozostaną odrębności
i nie zmienią nic medale.
Oni będą chodzić w chwale -
my będziemy miłosierni,
tolerancyjni i wierni
zamiast "masz", wciąż słysząc "daj!".
Taka sztuka. Taki kraj.
Naciskani z obu stron
w jeden uderzamy ton
prosząc gości na "Wesele".
Wspólnota wymaga wiele.
Nie może być zawłaszczeniem,
bo się zawsze kładzie cieniem
i na przeszłość i na przyszłość,
więc nieładnie jakoś wyszło,
kiedy stało się praktyką
mieszać sztukę z polityką.
Czarny sen się jednak ziścił,
gdy zwykli propagandyści
otrzymali główne role.
Na "Wesele" przyjdź chochole!