Klatka z pająkami
Dodane przez Wierszopis dnia 03.06.2016 14:25
W tej skórze coraz ciaśniej,
blizny nabrzmiałe znakami apokalipsy.
Kameralnej.
W irracjonalnym przypływie wiary
przerabiam sufit na podłogę,
wrzeszcząc: takiego wała panie Boże
i panie Diable (o nim nie mogłem zapomnieć).
I ty się do mnie nie uśmiechasz, I pada
trzeci tydzień. A arkę mógłbym zbudować
jedynie ze spalonych zapałek.
Z dezaprobaty otwierasz klatki.
To koniec.
Ararat pozostanie niezdobyty.