W antrakcie
Dodane przez Robert Furs dnia 02.03.2016 23:16
Marionetka pociąga sznurki,
Pan Izydor porusza zgrabnie ręką
i nogą. Obrzydł mu własny dzyndzel.

Nie ma czasu, każda sekunda
martwa jak łupież odpada od skóry
spada i zapada jak we śnie

pod scenę. Przed laty mały Izydorek
chciał być aktorem, chciał rozdawać
autografy i codziennie kochać,

chciał kochać.