Rutyna i uporu złamania jej chęć.
Dodane przez Hedgehog dnia 23.02.2016 04:30
Rutyna i uporu złamania jej chęć.
Znowu noc spędzę, w miejscu.
Którego obecność poszarpała myśli.
Praca za praca przewija się, znudzony nią jestem po trzykroć.
Byle by szybko czas ten odszedł w dal.
Tak nucę w ustach szybszą melodie.
A może, a czemu, tak to, wszystko wyszło.
Te same sentencje, te same puste słowa.
Padam na twarz. może gdzieś się schowam?
Usiądę, rozłożę, zatopię się gdzieś w kacie.
I czekać tak będę, już trzecia, już czwarta, już piąta, zaraz wolny będę!
Już płynę już lecę, a za mną ślad się niesie.
Stukot rozbrzmiewa w mych skroniach.
Autobus pędzi przed siebie, a ja cichutko cichutko, w nim siedzę.
Słucham i patrzę, lecz widzieć nic nie chce.
Już oczy majaczą w błogim mym przed śnię.
Czy dzisiaj odejdę ?Opuszczę mój pokój?
Gdzie pleśń na ścianie rozgląda się wokół.
Czarna to sadza-niezdrowa trawi te ściany.
Już długo, ta podła choroba tam bawi, za długo.
Dziś siebie nie ujrzę jak leże wplatany w barier pierzyny.
Obudzę się późno i te same przywdzieje kształty.
I ruszyć znów muszę, choć nic mnie nie dusi, nie ciągnie, nie kusi.
A potem rutyną znów załatam czas,czas stary włóczęga
I minie znowu noc, a za nią następna...
Nie liczyć będę gwiazd.
Nie błądzić będę w głuszy.
Nie spijał rosy z traw.