z cyklu uśmiechnij się: dzik telefon i teściowa
Dodane przez Alfred dnia 19.11.2015 08:17
życie płynie jak szalone
młodość jak łania umyka
posłuchajcie co przeżyłem
gdym zasadził się na dzika
minus dziesięć stopni było
wiatr swawolił po ambonie
trudno było sztucer trzymać
kostniały na mrozie dłonie
nieopodal dąb rósł wielki
wyszedł samiec na dwie piędzie
nie zwietrzywszy myśliwego
smakowite jadł żołędzie
dreszcz emocji przeszył ciało
przyłożyłem broń do skroni
już miałem wypalić z rury
gdy telefon mi zadzwonił
spazm ogarnął moje wnętrze
prysnął dzik jak oparzony
w telefonie usłyszałem
dźwięczny głosik mojej żony
właśnie do nas przyjechała
moja mamusia teściowa
może byś tak najmilejszy
dzika dla niej upolował
wykrzyczałem mej goryczy
słowa aż po nieboskłony
gdy jesteście na zasiadce
wyłączajcie telefony