Cezary Dobies "Księga imion."
Dodane przez adaszewski dnia 29.07.2015 02:02
Dylemat według Tomasza, zwanego Didymos


          Podobno zestawiliście dwie sceny, które mówiły o Piotrze z Dobrej Nowiny Jana z dwoma scenami, których głównym bohaterem ten święty młodzieniec i sprawny w piórze starzec uczynił mnie. Mówicie, że przemiana Piotra jest w każdym sensie zrozumiała - z buńczucznego tchórza w świadomego swoich wad przyjaciela. Trzy razy się zaparł, trzy razy powiedział, że kocha. Natomiast między dwoma postawami Tomasza, zwanego Didymos nie ma - waszym zdaniem - ciągłości. Niepodobna, aby jedna mogła przekształcić się w drugą.

          Przydomek bliźniak? Z rozbawieniem przyjąłem, że także co nieco wam sugeruje.

          Egocentrycy! Tyleście słów wypowiedzieli i istnień pozbawili życia, aby wybrzmiała teza, że Nauczyciel do końca był człowiekiem. Tak wam na tym zależało, od kiedy zdaliście sobie sprawę, że co niewcielone, to i niezbawione. Taki sam z Nazareńczyka człowiek, jak i z Łazarza, krzyczeliście i krzyczycie, aby choć jednego włosa z waszych głów nie ominęło Wcielenie. Nie przeczę, macie rację, mimo to wasza zachłanność wzbudza obrzydzenie. Na dodatek nie umiecie skończy w porę... Co ja mówię "w porę"? Nawet grubo za późno skończyć nie umiecie! Skoro Stwórca nieba i ziemi - prawicie dalej - wrócił do życia brata roztropnej Marty, nikogo nie powinno dziwić, że postąpił tak samo z synem cieśli. Dlaczego zatem Tomasz zwątpił? - deliberujecie. Nie mógł! Musiał więc być inny Tomasz. Inny, nie ten, który ochoczo chciał umrzeć z Łazarzem.
          Bracia, pomyślcie, czy jakaś cząstka Nienazwanego mogła być poza Jezusem, kiedy żył i kiedy umierał? A gdyby była, to czy wszystkie włosy na waszych głowach byłyby bezpieczne? Dobrze wiecie, że na nic byłoby takie zbawianie, które dokonałoby się jedynie kawałkiem, nawet sporym, Tego Który Jest. A wiec Ten, co wrócił do życia Łazarza, umarł na krzyżu wszystek albo nie ma zbawienia! Oto wyjaśnienie mojej postawy. Jest ona niekonsekwentna? Kto się będzie przy tym upierał?

          Ja, patron Wielkiej Soboty, uczyniony nim owego pierwszego dnia tygodnia, i jedyny prawdziwy strażnik obcego grobu, własności Józefa z Arymatei zastanawiam się, co i komu z tego przyjdzie, że zrozumiecie, o czym do was napisałem? Wieść o śmierci Boga przejmuje was owszem, lecz tyle samo co plotka o budce na rogu, w której się ponoć znów skończyły kurczaki z rożna. Mówicie, że bywam wulgarny i że wasza nadzieja jest równie bezmierna, tylko inna. Nie uwierzę, póki nie zobaczę.

---------------------
po lekturze "Księgi imion. Podróży literackiej przez Biblię oraz przypowieści o współczesnych ludziach" Cezarego Dobiesa