Na pożarcie
Dodane przez gosianowa dnia 15.04.2015 16:02
Zakradam się bocznymi drzwiami
do świątyni słowa, czujność przytępia
wszędobylski przepych, powietrze duszne
przetrawieniem myśli pozbawia oddechu
Wiernych wyznawców nosy sprawnie
znajdują odmieńca, a jednak przycupnę
by napoić zniewolone zmysły syreny
śpiewem dochodzącym z dali zwabiona
Z amoku wyrwana natychmiast trzeźwieję
gdy jeden z kapłanów, ważniejszy zgaduję,
głosi przypowieść o dojrzewaniu
i myśli porządku, przelotnym owiana
spojrzeniem nie zostanę mu zadrą w pamięci
Ktoś śle przelotny uśmiech, zbyt wolna
odpowiedź wyprzedzona wskazaniami
palca w moja stronę, szepty nie takie znów ciche,
odwróceni plecami o krzywych twarzach
grymasem ironii wydają niemy rozkaz odwrotu
Posłusznie odchodzę nim zwiedzą się
wszystkie wrony
Wyręczając przeciąg trzaskam drzwiami
dla zwykłej przekory, niech drzazga zadraśnie
(niezbyt mocno)
pewnie kiedyś jeszcze się wymknę