/Po/ranki
Dodane przez Wierszopis dnia 03.02.2015 19:27
Wieczorami po parkach grasują
abstynenci. W szarych płaszczach
reglamentując słowo.

/ dobre, złe, obojętne/

Cudotwórcy zamykają przestrzeń
w bańkach mydlanych.
Te próbują uciec.

/ górą, dołem, gdziekolwiek/

Więc uczę się latać, przeskakując
ławki. Na nich sparowani
namiętnie szepczą.

/ prawdy, kłamstwa, miłości/

Tymczasem stary diabeł przydźwigał
szafę, tą, w której mógłbym zamieszkać.
Wśród ukrytych znaczeń.

/ mądry, głupi, nijaki/

***
Jeszcze noc powoli zachodzi, w ciemności.
czas ustalić kierunek upływu.

/ w lewo, prawo, do tyłu albo niebo, ziemię, pomiędzy/