Cztery schodki
Dodane przez Maciek Froński dnia 29.12.2014 10:30
Cztery schodki i dwa schodki, potem jeszcze krzynę -
Tak się wspina, tak się skrada lanckoroński rynek.
Pod dachami, podcieniami przyczajony sunie
(Jeszcze pod próg który wpełźnie, jakby próg ciut unieść),
Na paluszkach, na koniuszkach, w absolutnej ciszy
(Jeden kot się chyba przeląkł, bo odpuścił myszy).
Rynek staje - jak się zdaje, zajrzeć chce do okien,
I znów kroczek jeden, drugi, lecz ten drugi - bokiem.
Zakosami, zygzakami, chociaż można prościej,
Wnet zahaczy o "Pensjonat" i wystraszy gości!
Prawie zaraz potem fara - chce ją kiwnąć z prawej...
A ja w czyje buty wszedłem, nie pamiętam nawet.