O "I nagle wiosna" Adama Szypera czyli łodzianin łodzianinowi
Dodane przez adaszewski dnia 24.09.2014 21:27
Z poezj± jest jak z jedzeniem. I z alkoholem.
Najlepiej smakuje, najsolidniej wzmacnia
bez przeszkód przyjmuje się to, co wyhodowane
nie więcej, niż pięćdziesi±t kilometrów
od naszych leży. Choć przez jaki¶ czas
mog± cieszyć nietutejsze dziwactwa.
Scena z Koterskiego. Bohater chciał uciec
z miasta, które go trzyma i nie pu¶ci.
Już by się wydawało, że tak, że sukces
bo o poranku w Nowym Jorku bohater
otwiera okno... Otwiera i mówi: "ŁódĽ".