W Woźnikach
Dodane przez Karolina Żylak dnia 29.10.2013 23:22
                                 Jak pory roku zmieniają sięr30;

W Woźnikach wszyscy znają się z widzenia
i mówią przy spotkaniu uprzejmie rdzień dobryr1;.
Dzieci grają w piłkę, jeżdżą na rowerach,
potrafią skakać, biegać, śpiewać, śmiać się.
Mamy gładzą je po włosach, przytulają,
a na deser podają własnoręcznie upieczone ciasto.

W Woźnikach żyje się spokojnie,
i tak dobrze, jak nigdzie na świecie.
Z sąsiadem można wypić kawę,
porozmawiać szczerze od serca,
ponarzekać na deszcz, śnieg i podwyżki.

W Woźnikach pięknie jest jesienią,
gdy brunatno-żółte liście opadają na trawniki.
Wtedy ruszają grabie i porządki,
słońce jeszcze ciepło grzeje,
kościom nie doskwiera reumatyzm.

W Woźnikach życie nie zamiera zimą.
Na kulig jadą młodzi i odważni,
bałwana lepią wnuki z dziadkami,
sanki wyciąga każdy z domu,
a ciepłe kakao ogrzewa zmarznięte dłonie.

W Woźnikach na wiosnę uczniowie wagarują,
jedni zakochują się, a inni nie muszą.
Na spacerach mamy z wózkami
opowiadają na głos miniony dzień.
Jest wesoło, słonecznie i przyjemnie.

W Woźnikach latem jest czas na zabawę,
radosne pluskanie na dworze, w basenie.
Sąsiedzi grillują wspólnie lub każdy z osobna,
popijają piwko na świeżym powietrzu i myślą,
o tych wszystkich biedakach, co mieszkają w blokach.