Trybun Kasjusz Cherea pisze list do Tyberiusza Klaudiusza Cezara
Dodane przez chmurnoryjny dnia 09.06.2013 11:55
pozdrowiony bądź

moją wyciągniętą ręką wprawioną jedynie do miecza a wymową
do nawyku milczenia znaleziono cię za zasłoną i ogłoszono imperatorem
chyba tylko dlatego aby żołnierski dowcip wreszcie miał swoją radość
i zadość żołnierz myśli mieczem a tłum bez głowy myśli

bez głowy
a gdy zacznie
krzyczeć

bo wcześniej nazbyt karmiony strachem przed błaznem na boskim tronie
nawet kpinę uprawomocni biorąc ją z powagą jeśli dostanie chleb i cyrk
obiecany klaudiuszu tym samym mieczem którym w szaleńcze ramię
zadałem cios synowi germanika uczyń mi łaskę bez zająknięcia

gdy
uderzam
nie myślę

prawie jak tłum dławionych refleksji nic więcej poza ciosem i odporem
refleksje są potem bez żalu bo zbędny com uczynił mu musiałem łaski
nie szukam bo kiedyś moja rękojeść w garści może ciebie osądzić ostrzem
wymownie bez słów i głosu to pewne przedłużeniem pięści żołnierz

nie ma pamięci
i złożonej myśli
bo nawykiem prosto

na odlew cios i odpór
i nieważne szczegóły i to że ty masz tiki i jąkanie
a ja głos dość piskliwie kontrastujący z potęgą ciała historie i fantazje
chodzą sobie chwiejnie pod rękę ja mam garść i w niej miecz dzięki temu
pięść przedłuża mocne ramię i nie potrzebuje siły argumentów sama siła

starcza
a ty starcze
zaczytany

w przerwach pomiędzy badaniem języków dziejową boskością tronu
i tak oddasz się w ręce ladacznic albo mianowanych przypadkowo z nizin
wyłapanych naiwnie licząc na ich wdzięczność za daną łaskę i sentyment
do republiki dziś miecz z mojej garści tylko ujęcie miecza i mocny nacisk

to jedyne
co pozwala podjąć
walkę o wiarę


w przeżycie by chwilami dać się omotać naiwnym mitem życiodajności
nie walczyłem przecież o ciebie a o siebie i może o cień germanika
i domy obiecane za mgłą po zaliczeniu blizn na ciele i po zażyciu
paru kurw by dać upust obłędom młodości za domy moje i oddanych mi

pod komendę
i na dalszą część
drogi bez głosu

aby nie nadawać ni krztyny śmiechu nawykiem prosto na odlew cios i odpór
i krok dalej
nie mam wspomnień tylko kilku towarzyszy którzy albo w tartarze
już albo niebawem
nie ma pamięci są zlepki jak mozaiki z greckich otoczaków
znad morza znad rzek które zmącone krwią i winem za legendą rubikonu

tak
klaudiuszu
może i

można było wcześniej ale należało poczekać zwłaszcza że w tłumie
senackich zniewieściałych starców koń był najwłaściwszym i najrozumniejszym
z nominowanych (tu nie można odmówić kaliguli trafności decyzji)
doradca musi być wierny a tron mocny i niezachwiany

z daleka
dostrzegalny
mocno ściśnięty

obunóż by nie wierzgał i twardo trzymany za gardło nie jąkający się
w decyzji milczący jeśli głos ma z natury piskliwy lub chwiejny tak
klaudiuszu każ mnie zabić moim mieczem bo niechybnie będę musiał
sięgnąć nim po ciebie nazbyt jesteśmy do siebie podobni jednak każ mnie

skończyć
bo nie lubię mówić
a słuchałem już nadto


jedyne czego jeszcze lękam się to nadchodzące zza mgły na oko i to jest to
co wolę zamknąć bo zbyt często przymykałem nawykiem prosto na odlew
cios i odpór
i nieważne nieważne klaudiuszu

pozdrowiony bądź

powiedziałem