Malowany ptak
Dodane przez Autsajder dnia 16.05.2013 19:15
Gdy przemilczał słowa mówca wprawny
W zabijaniu cieczy ulotnych dni oddechu
Nie wiedział nic o swojej śmierci
I dobrze mu się z tym umierało
W zanadrzu uśmiech zwiądł jak życie
Czy w formie białka czy zielone
I wiele drżeń opadło w sadach snu
Co lekko uśmierzał zmarnotrawione bicie serca
Dalej już nic nie było. Tylko ściana i kwiat
Namalowany sprejem ciała które nawet gnić
Nie potrafiło sprawnie i bezboleśnie dla kobiety
Zwanej w papierach swą nieślubną naiwnością
Gdy mówca przysiadł na kamieniu i spostrzegł
Iż płakał sam do siebie - na ramieniu łza
Śmieje się prosto w oczy - zastygł jak ptak
Malowany na fotografii w salonie mgnienia