a ludzie wciąż szeptają i szeptają... *
Dodane przez aleksanderulissestor dnia 09.05.2013 00:38
wesela nie będzie chociaż goście jadą
świat jak domek z kart na łeb im się wali
rzucił im w twarz (ich kochany farorz)
żeby mu z plebani pędem (wyjeżdżali)
intencje miał dobre a pretensje słuszne
jak śmieli go pytać co znaczy co łaska
on tu (zaiwania)... a ci mu... jałmużnę
chcą ślubu za friko niech idą do diaska
wesele raz w życiu drze (się w głos) wielebny
nie ma co skąpić to ważny sakrament
a grosz najwyższemu niezwykle potrzebny
,,i mnie zbaw ode złego dobry panie... amen''
zawahał się pleban to złego początek
bies szeptał mu w ucho co ci szkodzi zgódź się
zrób raz coś na przekór to tylko wyjątek
a drugi w drugie... nie próbuj... co powiedzą ludzie
stracisz image a dotrze pod strzechy
proboszcz się starzeje nie myśl o tym więcej
zaczną się żarty (docinki plotki i) uśmiechy
dasz (im ledwie palec) spętają ci ręce
pilnych tu wydatków masz ciągle bez liku
biskup pierwszy na liście potem episkopat
seminarium sanktuarium misja katolików
zwiążesz wszystkie końce na to sobie popatrz
bierzmowania pogrzeby chrzciny i wesela
trwaj na posterunku to trud twój harówka
męcz ich dręcz ich gdy forsę w krąg (zbierasz)
... by do każdej złotówki doszła ci złotówka
bądź jak stachanowiec i nie znaj umiaru
na wyrzuty... już nie patrz... ani o nie dbaj
omotaj ich omam... poniechaj zamiaru
jeśli mają cokolwiek... obiecaj im..raj
odetchnął wielebny byłby zbłądził... prawie
usłyszcie moje dziatki co wam teraz powiem
z odpowiednią sumą zaradzimy sprawie
czekam was ponownie i bywajcie... z bogiem
*nie spotkałem człowieka który straciłby wiarę przez komunizm, ale spotkałem takich którzy ją stracili przez proboszcza- ks. józef tischner