wyręczając sonatę kwintami się uNOSzę
Dodane przez chmurnoryjny dnia 02.05.2013 23:46


* pianistce
D. v. M.
przed koncertem




1.
( jednak addagio w uwerturze)

ciekawe czy wiatr wzbudza
prócz włosów twoją zazdrość
przypatrz się co robi drzewu
ono ma więcej niż

dekurię palców wliczając
gałęzie i liście przewodzi
centuriom kohortom legiom
ty masz dwa manipuły

niekompletne zjednoczone papilarnie
rozczapierzające oczy nutami
na sztorc i w poprzek
trzeba zamknąć
wizję by uszy-

-ćććć to wiatr to wiatr to jednak
wiatr traktuje drzewo wybitnie
instrumentalnie jak cezar jak ty
fortepian zobacz powietrzny

2.

(alle-gro-m)

imperator wypuszcza na pierwszą linię
trzy raptem dolne gałązki na zwiady na
zwidy trzy raptem
grzeszą grzechocą
szszszszszszszszyk armii jeszcze w postawie
zasadniczej zasadza się czuwa szczytowe nieśmiało

przebierają muskane w plusk z liścia na liść
kołyszą po czole (przechylam głowę na
prawe ramię oka
wierzchołek widzę lewicą
) przymrużam

ujęcia próbuję wyręki z wysuniętym językiem
aby pojąć
deszcz co kapiąc kapuje w klasycznej
scenerii rozczuleń widać zawarto pakt między
rozwianiem i kroplą
kroplami rytm wyrzuca

3.

(menuet przebiera dłońmi)

serię werbli werbalnie rzecz ujmując cicho
zastygam (nie jestem z soli choć solą w oku
tkwię usadzony przechodzącym przygodnym
)
rozpuszczony pomiędzy uderzeniami świadomy
że moknę i że drażnię oczy i krople dygresjami
ociekam zmieniam

wers i strofę wiatr-augustus gwiżdże na werble
ad augusta per angusta ad augusta per angusta
zanim się rozszerzy szyk na zakręcie przywołuje

wierzchołki do głosu nie tylko jak u mnie
monotonne trzy akordy z lewej ręki w jeszcze
za-echanym forte
muskają mlaskają kursywą

4.


(allegro ronduje wariacją)

od niechcenia doły werble ciekną nie zdążyłem
zmoknąć
wiatr doszurał do lewej flanki dysharmonią
centrum nie wybucha wyba-usza gubiąc pretensjonalne
ełl i Się
w fortissimo prawego skrawka oka moment

werblii lewa flanka liściastych przywodzi
na myśl ruch kciuka cezar czasem słucha
pospólstwa
gubię się w kciukach czekając
szczękając na skutek pod wiatr naciera

centrum we władaniu przekłada się
chwilami z właściwą prawicą głowa na ramieniu
kark drętwieje wylaniem nut deszcz się wydostał
z odwodu rytm wypływa szusem na prostym
schemacie prawo-lewo-góra-dół-solo-i wzespół-
-na przemian-i dysakord
czoło ocieram o ramię

5.

(andante kusi sonatę
w da chiesa kapiąc dłońmi
)

w sonatinie interwałów między szańcami
stawiam czoła rozdęty alikwotem
na ramieniu
siniak sugeruje pleonazmy i brak

retorycznej puenty a wiatr poddał się
bez zająknięcia zazdrości ci włosów i
zaskoczył w sza-sza-sza-
sza-rości-sza-

na-oścież
zagraj na czole odciśnij

klawisze zasiądź rozwiej papilarnie
wątpliwość bo wiatr póki co

odegrał się na mnie wiejąc
z rękopisem
(gdzieś tam pewnikami but-

-wieje
)