bez języka w odleżynach ściana dymu wisi nade mną jak miecz i ja
Dodane przez chmurnoryjny dnia 31.03.2013 05:30
wycierając ręce włosem rozpraszam skupienia w stanie napływania w toni i to nic że akurat
właśnie przeczytałem ją jak wiersz wymięty pode mną
przetaczając w zębach resztkami odżywam literuję palcami jak wersalik
mam go na wargach ustami czuję nitki papierowe i tkaninę posłania
właśnie przeczytałem ją jak wiersz wymięty pode mną
w kształcie kobiecej kibici z istotą sromu bieli znaniem lizaniem ssaniem mam
mam go na wargach ustami czuję nitki papierowe i tkaninę posłania
przełykam przeplatam kartkuję przez zęby przeżuwam ślinię się do szpiku
w kształcie kobiecej kibici z istotą sromu bieli znaniem lizaniem ssaniem mam
macierz i odwieczny problem z męskością i kości (za-żebram-za) za rzucam
przełykam przeplatam kartkuję przez zęby przeżuwam ślinię się do szpiku
naturalną potrzebą wysiku po wylaniu wchodzę chcę właśnie tak (sic)
macierz i odwieczny problem z męskością i kości (za-żebram-za) za rzucam
czy czy tam w czy wczytuję ujmuję obejmuję pierdolę wyrodki
naturalną potrzebą wysiku po wylaniu wchodzę chcę właśnie tak (sic)
zupełnie bez znaczenia zaznaczam terytorium dźwiękiem po słowach
czy czy tam w czy wczytuję ujmuję obejmuję pierdolę wyrodki
wycierając ręce włosem rozpraszam skupienia w stanie napływania w toni i to nic że akurat
zupełnie bez znaczenia zaznaczam terytorium dźwiękiem po słowach
przetaczając w zębach resztkami odżywam literuję palcami jak wersalik