Anty "Pocałunki" (Nie widziałam cię już...)
Dodane przez Magrygał dnia 25.03.2013 23:04
Meduza nieba
przepływa nade mną niesiona
nurtem księżycowego odpływu,
codzienność budzi się o 7.20,
gorzki rytuał kawy gwarantuje
ciąg dalszy sekwencji zdarzeń,
linia brzegu wyrasta murami
mijanych domów.
Nie nazywam cię żadnym
imieniem, nie zaklinam żywiołów,
krew wypełniają suplementy diety,
antydepresanty zapewniają uśmiech,
nabytą na wyprzedaży ciszę omija
krzyk, wypróżniam z siebie
fast foody, jem smażone
skrzydełka i złociste frytki,
upijam się co wieczór tanim
winem Bachusa samozwańca,
to nic, martwi nie umierają
z tęsknoty.