Zalążki. Późne pory dnia i roku
Dodane przez Wierszopis dnia 16.03.2013 14:52
Nie ma miejsca w niebie, zbawieni spadają
jak ulęgałki. Twarzą na dół.


Dzwony pękają, spisek ludwisarzy i masonów,
ci ostatni wychynęli z kamienic
do rozbiórki.
Piwnic śmierdzących stęchlizną i ziemniakami,
których już nikt nie przyrządzi
saute.

Prasa podała najświeższe wiadomości, takie jak:
mama Madzi zafarbowała włosy; z ostatniej chwili:
Kryzys w branży producentów fosforyzujących
spinek.


W sklepie kolejka, a tu jak na złość zabrakło bilonu.
Nadchodzi noc, zdecydowanie bliższa ciału.
Koszule mokną na dworze.

Ona mu mówi: wieszczu, on zapisuje słowa.
Szelest kartek budzi stracha na wróble,
idzie wiosna.

Światło rozchodzi się falowo, lub korpuskularnie
- tego jeszcze nie ustalono ponad wszelką wątpliwość.
Titanic napełnia zbiorniki węgla, góra lodowa
już wypłynęła.

Nie ma miejsca w piekle, potępieni idą do raju.
Gębą do góry.