Kościół ustającej pomocy
Dodane przez Wierszopis dnia 22.02.2013 13:56
Przerwa w modlitwie - piach w oczy sypnie,
kolana zabolą. Może szybka zmiana wyznania,
ale strach. Czysto teologiczny.

Refleksje w okolicach witraży pełne słońce.
Szept umierającego Łazarza, albo wibracja
komórki:

mój doradca kredytowy twierdzi, że przez dziury
w portfelu widać podszewkę świata.
Więc wyruszam na poszukiwanie Graala.

Niedaleko, dwie przecznice. Sklep z pamiątkami
"Tysiąc sto jeden drzazg z pala Słupnika".

I pokuszenie, na które sam się wodzę,
w bramie, z puszki.

Później do spowiedzi, jako pokuta:
łyk żywej wody, pióro żar-ptaka.
Legendy, bajki, lecz ziarno
zasiane.

Na ugorze. Nie wzejdzie
słowo.

Jednak dane.