A jednak mi żal...
Dodane przez Maciek Froński dnia 04.02.2013 08:45
Pięknieje nam Polska, zna fach swój nasz Donald, nie powiem,
Oddano... A-Dwójkę? A-Trójkę? A-Czwórkę? No nic...
A jednak mi żal, że dziś w moim rodzinnym Krakowie
Nie widzę już drynd - no bo te dla turystów to pic.
Odmienił się Kraków, rzec można z rosyjska - niemnożko,
Na Rynku lśni kostka, lecz przecież to nie jest ten bruk...
Ach, gdzież ona jest? Gdzie ta zaczarowana dorożka?
Shut up for a while! Niechże znowu usłyszę ten stuk!
Jest druga, Floriańska, a księżyc uśmiecha się czule,
Ja milczę, bo wstyd mi, bo cóż bym powiedzieć mu miał?
Jak leciał ten wiersz? "Zapytajcie Artura..." W ogóle-m
Zapomniał tych słów... także ze mnie porobił się wał...
Mnie wstyd jest, a noc jest zielono-szalona, jak trzeba,
Są gwiazdy, są liście i srebrzy niejeden się dach,
Ach, jakaż to dal, ale przecież jak blisko do nieba,
Wystarczy we własnych, choć dawnych, pogrążyć się snach!
Tak, wiem, tę piosenkę zerżnąłem jak nic z Okudżawy,
Bo talent nie taki, a zresztą Puszkina nam brak...
Lecz nagle - to Pan? Pan Konstanty Ildefons? Jak sprawy?
On ściska mi dłoń, a wraz ziemia obraca się wspak...