K.K.
Dodane przez magnum357 dnia 24.01.2013 22:00
Jestem wampirem
Mam w głowie cierń
Chłód kamienicy
Skrystalizował się we mnie
Namnożyłem go

Jestem grzecznym chłopcem
Siedzę cicho w ławce
Wbijam nóż między palce
Wertuję
Strony mych fantazji

Ona jak embrion
Zwinęła się u mych stóp
Wyjąłem narzędzie
I jednym ciosem
Na odpuść nam nasze winy
Przeciąłem jednocześnie
Niebo
Śnieg
Prochowiec
Jej kręgosłup
Niczym trzcinę
Samego siebie

Oni chcą pomsty
Skruchy lubieżcy
Karmię wzburzonych tłumów
Nienasycone katharsis
Na Akropolu egzekucji

Liczę sekundy w celi
Pustej jak moje sumienie
Otulony kokonem wspomnień martwych gorsetów
Torturuję myślami
Każdą komórkę ascezy
Ze świszczącym oddechem kata
Na mokrym karku
Gniję kawałek
Po kawałku

Przemoc obcych rąk
Pcha mnie na zieloną milę katorg
Zakuty
Po bezsennej nocy
Rozpoczynam egzamin z dekalogu

Karlejący
Rozczłonkowany
Jeszcze niegotowy
Piszę dyktando desperackich manifestów
Zdzierając pięści do krwi
Palcami o beton
Rwę ostatnie strzępy życia
Drut kolczasty w pęcherzu moczowym
Owija się niczym wąż
Zadławiam się bękarcim lamentem
Padam na kolana
I wypluwam własne płuca
Mam ochotę wyrzygać całe swoje jestestwo
Do ostatniej kropli żółci i goryczy
Na stopy Boga