Siedem
Dodane przez orfeuszSB dnia 06.12.2012 16:06
Grzechem ciało się okrywa
jak żołnierz całunem śmierci
Światło w duszy dogorywa
serce w osierdziu się żałośnie wierci
Więź z twym Panem już zerwana
Pycha z ust i myśli spływa
Krzyk ogromny: "to Twa wina !"
To diabeł teraz w tobie się skrywa.
Chcesz wciąż więcej - ego karmisz
Chciwość w głębi w siłę rośnie
Bogactwami oczy mamisz
jutro staniesz przy rozdartej sośnie...
Dusza uczynkami brudnymi splamiona
Nieczystość zagrabia człowieka świat
Wina ludzka jest nieogarniona
na tym śmietnisku nie wyrośnie żaden kwiat
Kolorowe życie na pierwszym planie
Zazdrość wielka grzebie "być"
wyścig ku "mieć" sumienia szkielet łamie
przed Najwyższym nikt nie potrafi tego skryć
Usta wciąż suche żołądek wciąż pusty
Nieumiarkowanie wolność pustoszy
Ulubionym przymiotnikiem świata - tłusty
Uzależnienie wśród ludzkości się panoszy
Oczy czerwone ślina pieni się w kącikach ust
Gniew rozum zaćmił uczucia zaś struł
Złość trawi wnętrze zostaje tylko spalony chrust
to jakbyś sam przeciwko sobie knuł
Leżysz - rozum i ciało bezwładne dawno
Lenistwo cielesno-umysłowe pogrąża tożsamość
Człowiek coraz płytszy - schodzi w dół, w bagno
Bezczynność niweczy plany jak niezapowiedziany gość
Grzechem ciało się okrywa
siedem razy pada pokłon oddając szatanowi
Pan zaś patrzy z góry i odkrywa
przed tobą drogę ukazaną dawniej Szawłowi...