Zima
Dodane przez Maciek Froński dnia 04.12.2012 08:14
Nadeszła zima, przyszedł wielki śnieg,
Termometr zjechał o dwadzieścia kresek,
Ogromna pryzma znaczy jezdni brzeg,
Na pryzmę sika przemarznięty piesek,

A na przystanku zbity ludzi tłum
I co autobus, to spóźniony mocno,
Lecz nie wiem, czy jest o co robić szum,
Do pracy nie mam wszak na zmianę nocną.

Nadjeżdża w końcu moje sześć-pięć-trzy,
A w środku trochę cieplej, choć niewiele,
Z policzków wierzchem dłoni ścieram łzy,
To nic, bo to od mrozu, przyjaciele.

Wysiadam, jeszcze tylko mały skrót
I już przekraczam progi mego biura,
Ze śniegu jeden z drugim czyszczę but,
A potem fotel, kawka i pisuar.

Przyznaję, żaden ze mnie chłop jak dąb,
A w grudniu mają prawo przyjść opady,
Lecz co to? Nawet tutaj taki ziąb,
Że fiuta w spodniach znaleźć nie da rady...