Spało dziecię...
Dodane przez klosik dnia 09.08.2012 07:06
Spało dziecię w kolebce, o mateczce śniło.
We śnie serce maleńkie cichuteńko biło.
Spało dziecię w kolebce, całym dniem zmęczone.
A po główce chodziły myśli niezgłębione.
A gdzieś z nieba matula na synka patrzyła
I ze łzami w swych oczach tak Boga prosiła:
-"Zwróć mi skarb mój o Panie, szczerze błagam Ciebie,
Bo przy główce syneczka lepiej mi niż w niebie.
Bo przy główce syneczka czułam się szczęśliwa
I marzeniem jest moim blisko niego bywać"
Spojrzał Pan Bóg na matkę mocno zatroskany:
-"Czemu płaczesz? Czy źle Ci między aniołami?
Syn Twój spędzić na ziemi musi życie swoje,
Tam na niego czekają radości i znoje.
A Ty w niebie masz wszystko i Jam Jest przy Tobie,
I co zechcesz kochana Ja dla Ciebie zrobię".
-"Dobrze w niebie mi Boże, ja wcale nie przeczę,
Ale dusza ma pragnie ujrzeć swoje dziecię.
Pragnie w trudach mu pomóc i w smutku pocieszyć.
I nauczyć syneczka w Ciebie Panie wierzyć.
Cóż on zrobi bez matki? Kto go ze snu zbudzi?
Kto nauczy go kochać i Ciebie i ludzi?
Daj mi skrzydła anioła lub mnie w ptaka zamień,
Wtedy z serca mojego spadnie ciężki kamień.
Będę mogła pofrunąć do dziecka swojego,
Ofiarować mu trochę ciepła matczynego"
Ulitował się Pan Bóg nad niedolą matki.
Dał anielskie jej skrzydła pachnące jak kwiatki.
Odtąd synka małego zapach kwiatów budzi,
Który uczy go kochać i Boga i ludzi,
Który znosić nieszczęścia życiowe pozwala.
No i wiarę w spotkanie z matulą wyzwala.