Piosenka o rurze spustowej
Dodane przez Maciek Froński dnia 04.06.2012 11:22
Śnił mi się dziś Kraków, był dość ciepły luty,
Gołąb mi na Szlaku zapaskudził buty,
Całe szczęście Pan Bóg patrzył na to z góry
I wspomógł mnie wodą ze spustowej rury,

A rura spustowa wcale nie jest rynną
I nigdy jej rynną zwać się nie powinno,
To dwie różne rzeczy, to nie jest to samo,
Ma rura spustowa swą własną tożsamość.

Rzekłem: "Panie Boże, dzięki, że na Ciebie
Znowu mogłem liczyć w palącej potrzebie,
Dzięki za Twą hojność, z której jesteś słynny,
Lecz starczyłoby mi kilka kropel z rynny",

A rura spustowa wcale nie jest rynną
I nigdy jej rynną zwać się nie powinno,
To dwie różne rzeczy, to nie jest to samo,
Ma rura spustowa swą własną tożsamość.