Obcość
Dodane przez Magrygał dnia 10.03.2012 22:56
Obcość wdziera się w pułapkę pokoju,
przenika przez szczeliny okien i drzwi,
zawęża kąty ostre, łamie linie proste,
przenicowuje kwadrat przestrzeni.
Ma surową twarz i chłodne dłonie.
Siada obok, patrzy naszymi oczami,
wkłada nam mantrę ciszy do ust.
Biorę do ręki kuchenny nóż, a ona
drwiąco się śmieje, szydercza matka
rozstania.
Jak otwarta rana wchłania energię
naszych ciał, krążymy wokół niej
w konstelacji gasnącej gwiazdy.
Zamarły wargi zmysłów, bielmem
zarosły źrenice spojrzenia.
Odchodząc zabiera najcenniejsze:
porządek rzeczy, diapazony chwili,
ciepło oddechu, kontury cienia.
Pozostajemy w milczeniu,
zdani na siebie, opustoszeni.